Blog

AI w małej firmie: gotowe narzędzie czy własny system

AI w małej firmie: 6,1% firm korzysta (GUS, 2025), prawie zawsze z gotowego narzędzia. Sprawdź, gdzie się ono kończy.

Metalowa dłoń robota i ludzka dłoń sięgają ku sobie w stronę szklanego napisu AI na tle płytki drukowanego obwodu

Gotowe narzędzie - ChatGPT, Copilot, generator treści w CRM-ie z rynku - załatwia to, co da się opisać jednym poleceniem: mail, ofertę, opis produktu, transkrypcję ze spotkania. Nie doczyta natomiast stanu Twojego magazynu, historii konkretnego zlecenia ani tego, co ten klient odpowiedział miesiąc temu - bo tych danych po prostu nie ma pod ręką. Granica między tym, co da się opisać słowami w jednym poleceniu, a tym, co siedzi w danych, których nikt jeszcze nie zebrał w jednym miejscu, decyduje w praktyce o tym, gdzie AI w małej firmie się kończy.

Ile małych firm w Polsce w ogóle korzysta z AI

Mniej, niż sugeruje szum wokół tematu. Według danych GUS za 2025 r. z technologii sztucznej inteligencji korzystało 8,7% przedsiębiorstw w Polsce - rok wcześniej było to 5,9%. Wśród małych firm (10-49 pracujących) odsetek jest niższy: 6,1%, w 2024 r. 4,0%. Dla porównania: średnie firmy to 15,6%, duże - 42,0%. Badanie GUS w ogóle nie obejmuje firm poniżej dziesięciu osób, czyli sporej części tych, które pytają nas o pierwszy system.

Ciekawsze niż sam odsetek jest to, co konkretnie kryje się pod słowem “AI” w tych danych - tu GUS nie rozbija już wyniku na wielkość firmy, tylko podaje go dla całej badanej populacji łącznie. Najpopularniejszym rodzajem technologii jest generowanie języka naturalnego - czyli dokładnie to, co robi ChatGPT czy Copilot - z 5,3% wskazań. Najpopularniejszym sposobem wejścia w posiadanie AI jest zakup gotowej technologii komercyjnej (6,4%); dalej, malejąco: dostosowanie technologii komercyjnej do siebie (3,1%), dostosowanie technologii open source (2,4%), rozwiązanie napisane przez własnych pracowników (2,3%) i wdrożenie przez zewnętrznego wykonawcę (2,1%) - te odpowiedzi się nie wykluczają, firma mogła wskazać więcej niż jedną. Najczęstszym celem jest marketing i sprzedaż (5,0%), najrzadszym - logistyka (0,8%).

Innymi słowy: w całej populacji firm, które w ogóle deklarują użycie AI - małych, średnich i dużych razem - dominują osobno dwie rzeczy: najpopularniejszy sposób wejścia w posiadanie AI to zakup gotowego rozwiązania z rynku, a najpopularniejszy rodzaj tej technologii to generowanie tekstu. GUS nie mówi, w jakim stopniu to ta sama grupa firm - ale nawet policzone osobno, obie liczby pokazują to samo: AI pracujące na danych specyficznych dla konkretnej firmy - jej zleceniach, magazynie, historii klientów - to margines nawet w tej ogólnokrajowej statystyce. Rozbicia tego typu i sposobu nabycia osobno dla małych firm GUS nie publikuje, ale nie ma powodu sądzić, że wygląda tam inaczej - małą firmę rzadziej niż dużą stać na zespół, który dostosowywałby technologię do siebie.

Co realnie załatwia gotowe narzędzie

Tu nie ma co udawać przewagi - w tym akurat gotowe narzędzia z rynku są dobre i tańsze niż cokolwiek dedykowanego:

  • Pierwsza wersja tekstu. Mail do klienta, oferta, opis produktu, post na social media - AI napisze szkic w kilkanaście sekund, a poprawienie gotowego tekstu jest szybsze niż pisanie od zera.
  • Podsumowanie spotkania czy nagrania. Transkrypcja i skrót ustaleń, żeby nikt nie musiał odtwarzać rozmowy z pamięci następnego dnia.
  • Research wstępny. Zestawienie informacji rozproszonych po kilku stronach, jako punkt wyjścia do dalszej pracy, nie jako gotowa odpowiedź do wklejenia.
  • Grafika marketingowa. Baner, miniaturka, wariant zdjęcia produktowego - bez zlecania każdej drobnej grafiki na zewnątrz.

Do żadnego z tych zadań nie trzeba niczego integrować. Wystarczy konto w narzędziu i ktoś, kto umie sformułować polecenie.

Gdzie gotowe narzędzie się zatrzymuje

Granica pojawia się dokładnie tam, gdzie odpowiedź zależy od danych, których to narzędzie nie widzi - bo żyją w Twoim systemie, nie w internecie. Trzy przykłady niżej pochodzą z naszych realizacji. Żadna z tych firm nie ma dziś wdrożonego AI - pokazujemy je, żeby było jasne, jaki rodzaj danych w ogóle musi istnieć w jednym miejscu, zanim AI będzie miało z czego korzystać.

Wycena z historii zleceń, nie z pamięci. W systemie dla grawerni laserowej pulpit pokazuje, które oferty kończą się zleceniem - to dziś liczba do przeczytania, nie coś, co podpowiada następną wycenę. Żeby AI mogło zasugerować cenę na podstawie podobnych zleceń z przeszłości, te zlecenia najpierw muszą być zapisane w jednym miejscu, w jednym formacie - a nie, jak przed wdrożeniem tego systemu, rozrzucone po wątkach mailowych.

Pole tekstowe wypełniane w pośpiechu, nie przy biurku. W systemie kart pracy dla firmy elektrycznej skład brygady i zestawienie zużytego materiału to dwa pola, które pracownik wypełnia z telefonu zaraz po zleceniu, zanim wsiądzie do auta. To dokładnie ten rodzaj pola, w którym rozpoznawanie mowy albo podpowiedź na podstawie wcześniejszych wpisów realnie skraca czas przy zleceniu - ale ma to sens tylko wtedy, gdy te wpisy w ogóle trafiają do jednego systemu, a nie zostają w notatniku na kartce, tak jak wcześniej.

Automatyzacja regułowa to nie to samo co AI. W aplikacji dla wypożyczalni samochodów status auta liczy program, nie człowiek - ale liczy go z progów ustawionych ręcznie: tyle dni, tyle kilometrów, tyle pozycji w stanie ostrzeżenia. To reguła “jeśli-to”, nie coś, co uczy się z danych. Różnica jest ważna, bo spora część tego, co dziś sprzedaje się pod hasłem “AI”, to właśnie automatyzacja regułowa - użyteczna, ale to inne narzędzie i inny koszt niż model, który faktycznie się uczy.

AI, które odpowiada na pytania specyficzne dla Twojej firmy, potrzebuje najpierw miejsca, w którym te dane w ogóle są zebrane. Bez tego punktu wyjścia nie ma czego podłączać.

To jest dokładnie ten sam problem, o którym piszemy przy okazji integracji z ERP bez wymiany systemu: dane z terenu żyjące w drugim obiegu - na kartce, w mailu, w prywatnym Excelu - nie tylko nie trafiają do księgowości na czas. Nie ma z nich też z czego zbudować niczego mądrzejszego niż kartka.

Ile to kosztuje

Sam dostęp do gotowego narzędzia AI to koszt rzędu subskrypcji miesięcznej. Inna sprawa, gdy AI ma pracować na danych z Twojego systemu - wtedy obowiązują te same ceny co przy każdym dedykowanym oprogramowaniu, od 10 tys. zł netto w programie „Digital Start”, a cenę podnoszą te same dwie rzeczy co zawsze: integracja z systemem ERP (Comarch, Subiekt, enova) oraz aplikacja mobilna w procesie. Jeśli dopiero budujesz pierwszy system i AI jest odległym planem, a nie zadaniem na dziś, to raczej argument, żeby zaprojektować ten system tak, by dane były w jednym miejscu - AI da się dołożyć później, do uporządkowanych danych, o wiele łatwiej niż do rozrzuconych.

Pełne ceny i to, co konkretnie je przesuwa, rozkładamy w tekście o tym, ile kosztuje dedykowane oprogramowanie dla firmy. Trzy realizacje z tego tekstu - i to, ile trwały bez integracji ani aplikacji mobilnej - opisujemy w małych systemach dedykowanych.

A poza firmą?

Ta sama granica działa prywatnie, tylko rzadziej się o niej mówi. Gotowe narzędzie świetnie napisze list, streści długi artykuł albo zaplanuje prostą podróż - bo to zadania, które da się w całości opisać słowami, tak samo jak mail do klienta. Słabiej radzi sobie tam, gdzie odpowiedź zależy od Twojej konkretnej sytuacji, o której nic nie wie - budżetu domowego, historii zdrowia, decyzji, które ktoś już kiedyś podjął inaczej niż podręcznikowo. Rada z internetu brzmi tak samo dobrze niezależnie od tego, czy pasuje do Twoich liczb - i to jest dokładnie ta sama pułapka co w firmie.

Najczęstsze pytania

Czy AI zastąpi mi potrzebę dedykowanego systemu?

Nie - jest raczej odwrotnie. AI, które ma pracować na danych specyficznych dla Twojej firmy, potrzebuje najpierw miejsca, w którym te dane w ogóle są zebrane. Dedykowany system zwykle jest tym miejscem, a AI da się do niego dołożyć później.

Od czego zacząć, jeśli chcemy wykorzystać AI w firmie?

Od gotowego narzędzia do zadań tekstowych - to najtańszy sposób, żeby zespół oswoił się z tematem. Równolegle warto spisać, które dane dziś żyją poza jednym systemem (w mailach, na kartce, w prywatnym arkuszu) - to lista kandydatów na przyszłą integrację, z której AI mogłoby faktycznie korzystać.

Czy każda automatyzacja w naszym systemie to już AI?

Nie. Reguła w stylu “jeśli przebieg przekroczy próg, oznacz auto jako niesprawne” to automatyzacja, nie sztuczna inteligencja - działa świetnie, ale nie uczy się z danych i nie radzi sobie z sytuacją, której nikt nie przewidział z góry. Warto rozróżniać te dwie rzeczy przy rozmowie o zakresie i cenie.

Czy podłączenie AI do mojego systemu firmowego jest drogie?

Kosztuje tyle co inne funkcje dedykowanego oprogramowania, a cenę najbardziej podnoszą integracja z ERP i aplikacja mobilna - niezależnie od tego, czy w projekcie jest AI, czy nie. Konkretną wycenę da się podać dopiero po zobaczeniu, jakie dane są dziś dostępne i w jakiej postaci.

Umów bezpłatną Mapę Systemu - powiemy wprost, czy w Twojej firmie jest dziś coś, do czego AI ma sens dokładać, czy najpierw trzeba uporządkować dane, od których wszystko inne zależy.